Deutsche Bank i derywaty.

Po ostatnim artykule z Deutsche Bankiem , gdzie główną role odgrywają derywaty poszperałem w necie aby co nieco przybliżyć w tej materii. Okazuje się , że to ognisty instrument i warto o nim poczytać.

Derywaty pełnią dwie zasadnicze funkcje:

  • ubezpieczeniową – zabezpieczają przed wzrostem/ spadkiem wartości instrumentu pierwotnego;
  • spekulacyjno-dochodową – umożliwiają spekulację, czyli osiąganie zysku ze sprzedaży i kupna derywatów w wyniku zmiany ich wartości (różnic cenowych)

Rynek derywatów jak to przed laty podsumował Buffet jest finansową bombą masowego rażenia. Nikt nie jest w stanie określić skutków eksplozji na rynku derywatów.

Trochę historii…

Najprościej rzecz ujmując, derywat to wymysł banków, przez który możemy stracić sporo pieniędzy, a nasze dzieci będą odczuwać tego skutki przez długi czas.

Dlaczego? Wytłumaczenie tego nie zajmie 5 minut. I o to chodzi bankom. Im bardziej coś skomplikowanego, tym mniej ludzi to zrozumie i mniej z nich zorientuje się, co nadchodzi. Jednak jeśli chcesz być w garstce ludzi, którzy wiedzą, dlaczego derywaty będą Cię kosztować sporo Twoich pieniędzy, to zdołasz się przed tym zabezpieczyć i uniknąć nabicia w butelkę. Przeczytaj ten tekst do końca, a być może uratuje on Twoje finansowe życie.

20-latki

Wszystko zaczęło się w latach 90-tych. Kilku 20-latków zatrudnionych świeżo po studiach przez amerykański bank JP Morgan pojechało na wakacje na Florydę. Siedzieli, pili drinki i wymyślali. Była wśród nich Blythe Masters, znana w środowisku zwolenników teorii spiskowych jako główny kłamca ukrywający manipulacje cenami srebra, jednak to nie jest ważne dla tej historii.

Blythe Masters

Blythe Masters i jej koledzy mieli problem. Obiecali dać sporą linię kredytową wartą 5 miliardów dolarów firmie Exon. Rzecz w tym, że jeden z tankowców przewożących ropę firmy Exon rozbił się. Exon poniósł duże straty finansowe i zastanawiał się czy nie skorzystać z tej pożyczki. JP Morgan natomiast obawiał się, że więcej nie zobaczy swoich pieniędzy.

Blythe musiała przygotować się na ewentualne bankructwo Exon i zarezerwować te pieniądze na straty, co nie bardzo jej się podobało. Przecież mogłaby je pożyczyć komuś innemu i zarabiać krocie na odsetkach, a tu trzeba patrzeć z założonymi rękami, czy Exon upadnie czy nie. I wówczas wpadli na ten pomysł. Arcydzieło inżynierii finansowej – zjeść ciastko i nadal je mieć.

Stare porzekadło mówi, że jeśli jesteś bankowi winny kilka tysięcy i nie masz z czego spłacić, to masz problem. Jeżeli natomiast jesteś mu winny kilka milionów i nie masz z czego spłacić, to bank ma problem. JP Morgan wpadł na pomysł, jak się tego problemu pozbyć.

Pożyczka = ryzyko + zysk

Pożyczka przynosi bankom procent, czyli zysk, ale przynosi też ryzyko – może nie zostać spłacona. JP Morgan oddzielił ryzyko od procentu i zostawił sobie tylko zysk bez ryzyka. Nie 5% na lokacie, tylko grube pieniądze. Co zrobili z ryzykiem? Zapłacili komuś innemu (angielskiej firmie EBRD), aby wzięła ryzyko na siebie. JP Morgan ubezpieczył się w ten sposób na wypadek, gdyby Exon zbankrutował. Mogli teraz spokojnie i zgodnie z prawem zacząć obracać obiecanymi Exonowi miliardami, ponieważ mieli je w swoich księgach, a w razie gdyby były potrzebne, EBRD był za nie odpowiedzialny. W zamian Anglicy dostali wynagrodzenie i wszyscy byli szczęśliwi. EBRD porządnie zarobiła, a JP Morgan mógł obracać swoimi miliardami, zamiast trzymać je w skarbcu. Takie ubezpieczenie od niespłaconego kredytu nazywa się Credit Default Swap (CDS) i jest to jeden z owych tajemniczych derywatów.

Pożyczka = ryzyko pożyczki -> CDS = zysk

A co mnie to obchodzi?

Pewnie w tym momencie Drogi Czytelniku, zastanawiasz się, czy czytać dalej. Zaczęło się robić nudno. Do tego pojawiły się trudne nazwy. Jeśli chcesz uratować swoje finanse, to radzę się nie poddawać. Możesz nie wiedzieć, jaki wpływ ma jakaś tam firma Exon i JP Morgan na Twoje życie, ale jeżeli tylko posługujesz się w swoim życiu pieniędzmi, to uwierz mi, że ogromne.

JP Morgan był tak dumny ze swojego pomysłu, że zaczął kupować podobne ubezpieczenia innych swoich pożyczek. Stworzył osobny produkt inwestycyjny. Pewnie znasz akcje, obligacje, fundusze, waluty i inne rzeczy, w które możesz inwestować. CDS jest jedną z nich. Można kupić ryzyko pożyczki jakiegoś banku i dostać za to spory procent podobnie jak to zrobiła EBRD. CDS jest jak zakład bukmacherski. Można obstawić, że jakaś firma nie zbankrutuje i dostać za to pieniądze. A jeśli zbankrutuje, to musisz spłacić jej pożyczkę. Teoretycznie.

Pomysł chwycił. Inwestorzy rzucili się na takie CDS-y, a JP Morgan uwalniał coraz więcej swojej gotówki, aby dawać kolejne pożyczki, potem znów sprzedawać ich ryzyko w CDS-ach, i znów dawać pożyczki – i tak w nieskończoność. Mogli pożyczać kilkakrotnie te same pieniądze, bo mieli je w swoich księgach rachunkowych jako CDS-y. W razie, gdyby doszło do jakiegoś bankructwa, teoretycznie stratę pokrywał nabywca CDS. Teoretycznie. Na szczęście do bankructw nie dochodziło, bo były to w miarę bezpieczne pożyczki.

Pomysł szybko podchwyciły inne amerykańskie banki. Wszyscy zaczęli robić ogromną kasę. Inwestorzy zarabiali na procentach od CDS-ów, a banki na pożyczkach, których bez CDS-ów nigdy by nie udzieliły. W ten sposób udzielano więcej kredytów, a zwykły amerykański Kowalski miał więcej pieniędzy na wydawanie, więc chętnie kupował wszystko jak leci, a najchętniej domy. Gospodarka i rynek nieruchomości wzrastały.

Dom bez pieniędzy? Żaden problem.

Doszło do tego, że każdy mógł kupić dom na kredyt, nawet nie mając grosza przy duszy. Banki dawały kredyty chętnie, bo miały dużo pieniędzy na pożyczki. A co jeśli ów biedak nie spłaci kredytu? Nic nie szkodzi – przecież każdy kredyt można ubezpieczyć w postaci CDS! Bank nie ponosi żadnego ryzyka, więc dlaczego ma nie dać kredytu? Tylko kto kupi taki śmieciowy CDS?

Na to też znalazło się rozwiązanie. Wystarczyło zrobić CDS na CDS – zakład od tego, że przegra się zakład. Bardzo dobra inwestycja. Tyle że połączona w różne grupy razem ze śmieciowymi CDS-ami. Coś jak psia kupa wśród kwiatów – można nie zauważyć i wdepnąć. Nic dziwnego, że nawet niemieckie banki (np. IKB) nie wiedziały, o co w tym chodzi, ale pomimo to kupowały. Bankowcy myśleli, że kupują skomplikowane produkty inwestycyjne, podczas gdy w rzeczywistości kupowali ryzyko od tego, że bezrobotny nie spłaci kredytu.

Ponieważ pożyczek było sporo, to i CDS-ów zrobiło się sporo. Rynek tych derywatów rozrastał się błyskawicznie. W 2005 roku na całym świecie było kilka biliardów dolarów w derywatach, a ta liczba podwajała się co roku. Wszyscy mieli derywaty na wszystkich. Szło idealnie, dopóki nie zaczęły się problemy z niespłacanymi kredytami.

Teoretycznie powinien je spłacać nabywca CDS-u. Jednak jeśli ten nie ma pieniędzy, to oczywiście nie spłaci i ogłosi bankructwo. Ubezpieczona pożyczka zostanie niespłacona, a ubezpieczenie nie zadziała. Bank poniesie straty. O ironio – zbankrutowany nabywca CDS-ów również ma swoje pożyczki, co uruchomi kolejne CDS-y. Tak stało się w 2008 roku. CDS pociągał kolejny CDS. Domino ruszyło. Zaczęło się od upadku klocka o nazwie Lehman Brothers, a ten popchnął następne do upadku.

Ktoś musiał zatrzymać tę spiralę upadłości i zrobił to rząd USA, który stał się ostatecznym ubezpieczycielem wszystkich CDS-ów. Wydrukował tyle pieniędzy ile trzeba, żeby zatrzymać bankructwa i dał je bankom na spłatę swoich przegranych zakładów. Szkoda, że mi rząd nie płaci, gdy przegram w totolotka.

Na świecie istnieją obecnie derywaty warte biliardy dolarów. Żaden rząd nie jest w stanie ich spłacić, gdyby zaczęły się sypać. To, co zrobiono w USA, to tylko zatrzymanie upadającego domina po kilku klockach. Jeśli kolejne upadną, to może się więcej nie udać. Co wtedy?

W globalnym finansowym rynku nie może upaść tylko jedna instytucja. Jeśli jeden bank zbankrutuje, ponieważ nakupował złych derywatów, to doprowadzi do bankructw innych banków, które mają wykupione CDS-y tego banku, a to doprowadzi do bankructw kolejnych banków. Nie ma takiego bankowego funduszu gwarancyjnego, który pokryłby straty wszystkich klientów, gdyby nagle zbankrutowało kilkanaście banków w ciągu miesiąca. W takiej sytuacji wszystkie Twoje pieniądze znikną wraz z bankiem, w którym masz konto czy lokatę!

Wyobrażacie sobie świat, w którym miliony ludzi na całym świecie nie mogą skorzystać z bankomatu i mają jedynie to, co w portfelu? Czy jesteście sobie w stanie w ogóle wyobrazić, konsekwencje? Kradzieże? Zamieszki? Kto je powstrzyma? Policjanci, którzy nie mają na chleb, bo również mieli konta w bankach? Artykuł pochodzi ze strony „zlotoisrebro.blox.pl”

Myślę , że sobie i Państwu co nieco przybliżyłem na temat derywatów.

Pozdrawiam

Krzysztof Wojciechowski

pakiety iforex

Promocja w iFOREX – 50% bonus Cash Back , szkolenia gratis + 25 Euro na start do wpłaconego depozytu.

 

 

 

1 komentarz

  1. Mieszanie faktów i łączenie kilku produktów w jeden. CDS i produkty sekurytyzacji są czymś innym! Artykuł nierzetelny prosiłbym o zapoznanie sie z przedmiotem dyskusji i przredagowanie tekstu. Takie informacje w internecie tworzą nieprawdziwy obraz wydarzeń po 2008 roku i tego jak funkcjonują instrumenty finansowe.

    Odpowiedz

Prześlij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *